Beliniacy

Nie miałem kłopotu z wyborem zdjęcia ilustrującego pierwszy wpis. Mam do niego największy sentyment. Właśnie dlatego że było pierwszym w mojej kolekcji. Nie jest unikalne ale bije z niego szczególna ułańska duma. Niestety nic nie wiem o osobach uwiecznionych na tej fotografii ani o miejscu, w którym została zrobiona. Wiadomo, że czapki, które noszą ułani używane były jedynie w 1 Pułku Ułanów. Fotografie Beliniaków (od nazwiska dowódcy pułku Władysława Beliny – Prażmowskiego) będzie okazja jeszcze nie raz prezentować. Zdjęcie musiało być zrobione najwcześniej w 1915 roku bo ten typ czapek, wzorowanych na czapkach ułańskich z czasów powstania listopadowego dopiero wtedy został wprowadzony do umundurowania. Projektantem tej czapki był Zygmunt Rozwadowski. Rozwadowski, który krótko był wachmistrzem w 1 Pułku Ułanów bardziej znany jest ze swojej działalności artystycznej. Był wspaniałym malarzem batalistą a jedno z bardziej znanych dzieł – Panoramę Racławicką, współtworzył z Janem Styką i Wojciechem Kossakiem.

Można się zastanawiać nad praktycznością noszenia takich czapek w warunkach polowych. Zakładano na nie wówczas specjalne pokrowce chroniące czapkę przed zniszczeniem. Dodatkowo czapki były przymocowane do ramienia specjalnym sznurem zwanym etyszkietem aby zapobiec zgubieniu gdy czapka spadła z głowy np. w czasie galopu. Etyszkiety dobrze widać na fotografii – zakończone były efektownie plecionym chwostem. W polu często używano zwykłych maciejówek zachowując ozdobne czapki dla celów reprezentacyjnych.

Niewątpliwie czapki projektu Rozwadowskiego były niezwykle efektowne. Jak podaje Stanisław Mirek w książce „Opowieści legionisty”: „Beliniacy podobnie jak austriaccy generałowie nosili czerwone lampasy na spodniach, w dodatku mieli pęk sznurów srebrnych na piersiach i wspaniałe czaka z czasów księcia Poniatowskiego. Gdy taki przechodził w Wiedniu koło odwachu, warta honorowa wołała: Gewehr heraus ! i oddawała generalskie honory, co Beliniak przyjmował z pełną powagą.

Zainteresowani historią umundurowania z ciekawością przeczytają książkę „Dzieje polskiej rogatywki” autorstwa Henryka Wieleckiego do której sam chętnie czasem wracam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *