Towarzysze broni

Prezentowane dzisiaj zdjęcie zostało wysłane jako karta pocztowa 15 września 1916 roku za pośrednictwem poczty polowej austro-węgierskiej marynarki wojennej w Poli. Jej nadawcą był marynarz Jan Filipowski służący na jednostce SMS DON JUAN D’AUSTRIA – fregacie typu Kaiser wybudowanej w 1875 roku. Nazwę jednostki można odczytać w dużym powiększeniu z okalającej marynarską czapkę banderki. Na zapisanej stronie zdjęcia znajduje się stempel formacyjny K.u.K. Marineschlachthaus Pola.

Pola był to największy port marynarki austro-węgierskiej znajdujący się w Chorwacji na południu półwyspu Istria. Kartka napisana jest po polsku do pani Józefy w Wadowicach. Autor wyraża w niej miedzy innymi tęsknotę za „ukochaną Galicją”. Na piersi pana Jana widzimy Erinnerungskreuz 1912-1913 i Jubilaumskreuz 1908. Pierwsze odznaczenie stanowiło wyróżnienie dla żołnierzy biorących udział w wojnie bałkańskiej 1912 – 1913, natomiast drugie wręczane było wszystkim będącym w służbie państwowej w 1908 roku, w 60 rocznicę wstąpienia na tron Franciszka Józefa. Oba świadczą, że pan Filipowski był w 1915 roku już dość doświadczonym wiarusem.

Fotografia trafiła do mojej kolekcji nie z powodu marynarza, któremu poświęciłem pierwszą część opisu. Impulsem do dołączenia go do kolekcji był wspaniały wizerunek wspartego na szabli beliniaka. Ma zawadiacko narzucony kożuszek na kurtkę ułankę z odpiętymi rabatami. Kołnierz kurtki przysłonięty jest wyłożonym na niego cywilnym swetrem. Na głowie ułana widzimy wzorowaną na nakryciach głowy Kawalerii Narodowej czapkę projektu Stefana Felsztyńskiego – dzieło któregoś z krakowskich czapników. W oddziale Beliny noszono takie nakrycia głowy od września 1914 roku do pierwszej połowy 1915 roku kiedy to wprowadzono nowy typ czapki projektu malarza Zygmunta Rozwadowskiego. Na lewej przedniej kwaterze czapki widzimy orła strzeleckiego przyczepionego do kokardy.

Niestety nic nie wiem o środkowym żołnierzu bowiem brak na jego mundurze oznak pozwalających zidentyfikować rodzaj broni lub narodowość. Mogę się domyślać, że trzech kolegów reprezentujących różne rodzaje broni spotkało się przypadkiem w czasie urlopu i niespodziewane spotkanie postanowili uczcić wspólną wizytą w zakładzie fotograficznym. Jest świadectwem skomplikowanych, wojennych losów Polaków. Na zdjęciu brak oznaczeń zakładu fotograficznego więc załóżmy, że było to gdzieś w Galicji …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *