Przedpołudnie z ppor. Czesławem Sidorowiczem

Przesyłki poczty polowej Legionów Polskich traktowałem początkowo wyłącznie jako walory filatelistyczne. Ważne były dla mnie datowniki i stemple formacyjne oraz cenzury – ich odmiany, kolory i wymiary. Z czasem moją uwagę zaczęły zwracać całkiem inne elementy tych przesyłek. Fascynujące stało się przede wszystkim poszukiwanie informacji o nadawcach i odbiorcach przesyłek oraz treść korespondencji, która z racji cenzury musiała najczęściej pozostać ogólna. Prezentowana dzisiaj karta bardzo dobrze obrazuje jak wiele radości można mieć z badania tego typu zabytków.

Zacznijmy zatem od elementów filatelistycznych. Widzimy datownik poczty polowej 355 (wspomnianej już w jednym z poprzednich wpisów) dwuobrączkowy z poprzeczką. Czas zatarł trochę datę nadania ale można po rysujących się kształtach odczytać, że kartka została nadana 1 stycznia 1916 roku. Obok datownika widać dobrze odbity fioletowy stempel formacyjny „Komenda 3 putku Polskich Legionów”. Wykonawca stempla pomylił się lub przesadził ze stylizacją litery „ł” i wyszło „putku” zamiast „pułku”. Średnica tego stempla to 17mm. W katalogu Berka pod numerem P125 można zobaczyć stempel tej samej formacji ale o innym kroju czcionki.

Kartka pocztowa (na drugiej stronie znajduje się reprodukcja obrazu) zapisana jest drobnym pismem aby na małej powierzchni zmieścić jak najwięcej informacji. Widzimy tam przede wszystkim dane nadawcy. Kartkę wysłał ppor. Czesław Sidorowicz z I batalionu 3 Pułku Piechoty wchodzącego w skład II Brygady. W sierpniu skończy 39 lat. W październiku 1915 roku II Brygada została przewieziona z Besarabii na Wołyń gdzie wszystkie trzy brygady działały razem. Na przełomie 1915 i 1916 roku na froncie trwał zastój – żołnierze trwali na swoich pozycjach w okopach. II Brygada zajmowała pozycje pod Kostiuchnówką. Odbędzie się tutaj na początku lipca najbardziej krwawa bitwa w historii Legionów. Na razie oddziały wchodzą do okopów i obserwują pozycje nieprzyjaciela. Po służbie odchodzą na tyły aby odpocząć i po odpoczynku znowu wrócić do okopów. Ppor. Sidorowicz pisze: „jadę na pozycję ale jeśli wcześnie wrócę napiszę jak codziennie”. Chwile po napisaniu kartki skończy się odpoczynek i wróci do okopów.

Czesław Sidorowicz przed wstąpieniem do Legionów we wrześniu 1914 roku odbył obowiązkową służbę w armii cesarza Franciszka Józefa. Był także druhem Drużyn Bartoszowych. Słownik biograficzny Wiktora Cygana podaje, że był ppor. rachunkowym. Tymczasem z kartki wynika, że był także frontowym żołnierzem I batalionu. Po kryzysie przysięgowym pozostał w Polskim Korpusie Posiłkowym i dostał się do niewoli w czasie przebijania się przez front pod Rarańczą. We wspomnianym Słowniku biograficzny można przeczytać, że po zwolnieniu z obozu wyjechał na urlop do Żółkwi. Możemy się domyślać, że tam przebywała w czasie wojny jego rodzina – kartkę pisał do Żółkwi. Jeśli adresatem kartki jest żona to miała ona na imię Maria – Słownik podaje jedynie jej nazwisko panieńskie Mederów. W II RP Sidorowicz zostanie awansowany do stopnia podpułkownika.

Oglądając kartkę nie dokonałem żadnego epokowego odkrycia historycznego. Nie mam takich ambicji. Cieszę się po prostu, że mogłem część niedzielnego przedpołudnia spędzić z panem podporucznikiem i jego rodziną.

2 comments on “Przedpołudnie z ppor. Czesławem Sidorowiczem”

  1. Jestem w posiadaniu dwóch kartek pisanych przez ppor. Czesława Sidorowicza do żony Marysieńki. Ich treść jest bardzo osobista , tęskna i pełna miłości. Charakterystyczne pismo i czarny atrament. Jakież zagmatwane są losy korespondencji wojennej, skoro kartki te kupiłem w USA , a niedawno widziałem kolejną na aukcji w Polsce ?
    Pisał dużo , prawie codziennie. Dlaczego dla rodziny znaczyły tak niewiele, że rozproszone są po całym świecie ?
    Ja spędziłem z panem pporucznikiem więcej niż tylko jedno przedpołudnie…
    P.S. W sierpniu 1916 roku skończyłby 39 lat.

    1. Bardzo panu dziękuję za komentarz. Noszę się z zamiarem spisania swoich przemyśleń związanych z rozpraszaniem zbiorów. Wiem, że nie zawsze musi to oznaczać brak znaczenia pamiątek po przodkach. Częstym powodem rozproszenia była utrata pamiątek i zbiorów w czasie wojny. Zdarzyło mi się, że przegapiłem internetową aukcję z nominacją na stopień majora jednego z moich przodków. W czasie gdy mój przodek przebywał w obozie jenieckim, jego żona znalazła się pod okupacją sowiecką a reszta rodziny pod okupacją niemiecką. Żona mojego przodka zmarła a cały majątek, w tym pamiątki rodzinne zaginęły. Ma Pan jednak rację, że zdarza się, że dla młodych ludzi nowy model telefonu może mieć większe znaczenie niż pamiątki, które można spieniężyć. Dwukrotnie odmówiłem przyjęcia prezentu w postaci odznaczeń i dokumentów nakazując niedoszłym ofiarodawcom zachowanie ich dla ich dzieci czy wnuków. Pozdrawiam serdecznie.
      P.S. Wiek zaraz poprawię w notatce – dziękuję za zwrócenie uwagi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *